dziennik

powiew wiosny

Wczoraj pogoda, podobnie jak dzisiaj pogoda była typowo wiosenna. 9stopni, lekku wiaterek, idealnie. Ponieważ dawno nie jeździliśmy, wyruszyliśmy do parku na przejażdżkę. Było warto, zielono jeszcze nie, ale spacer przy promieniach słonecznych wpłynął bardzo pozytywnie. Chodząc powoli i my się rozruszaliśmy i pszczółka na spokojnie się dotleniła.
Wprawdzie w domu chwilę szalała, jednak takiej nocy można sobie marzyć. Ok 22 gdy mała spała wybudziliśmy ją i do przygotowanej kompieli. UWAGA: w żadnym wypadku nie wsadzajcie śpiocha do wanienki, dziecko musi być wybudzone.
Po kompanku odwróciliśmy kolejność, najpierw butla potem pierś. Szybko poszło z uspaniem po takiej kompilacji.
Mała przespała !!5godzin!!, prawie rekordowo. Po obudzeniu i przebraniu nakarmiliśmy ją opatuloną w kocyk i jej podusie. Dało to dobry efekt, poza tym, że musiała trochę dojeść. Dojadła i husiu husiu w wózku dało wyśniony efekt.
O 7:40 kolejna pobudka, trochę płaczu i butla 90 w kocyku. Minęło 20 minut a mała śpi.
Co nam to dało? Kolejną wiedzę, następne doświadczenia o tym jak podchodzić do pszczółki aby dała nam się wyspać.
Wracając do spacery, mała obserwowała już dłuższy czas otoczenie, a i uśmiechów mamy coraz więcej.
A dzień minął przepltany i dobiegało co chwil parę „Le” czyli tłumacząc na polski „je$ć, głodna”.

image

źródło: google image

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: