dziennik

codziennie wieczorem

Niedawno zacząłem uczęszczać na szkolenie do katowic. Z jednej strony fajnie, nowi ludzie z innym spojrzeniem na ogół rzeczy, z drugiej strony ogromna wiedza z zakresu tego wszystkiego, co jest potrzebne do prowadzenia firmy, a czego w interncie nie znajdziemy. Jednak forma zajęć na której formę nie mam wpływu jest nieco szalona. Codziennie po ok 8 godzin. Nie jest najgorsze to, że tyle czasu spedzam tam na miejscu, nie jest też złe że tyle informacji naraz. Najgorszy jest fakt, że przez te 8h jestem z daleka od córy i żony, dwiema istotami za które oddam wszystko. Wracam do domu i staram się odciążyć żonę po całodziennej batali. Różnue to wychodzi. Obydwoje mamy już dość tego szkolenia. Ale jak się powiedziało a… a wieczorem jak już przyjdzie ta pora zaczyna się codzienny rytuał. Najpierw kompańsko z pluskami i zabawkami, potem amam, a na końcu spanko. Gdy mała zasypia, przygrywaa jej melodyjka, do której od małej jest przyzwyczajona. A tata siedzi obok i głaszcze ją po włoskach. Czasem szybciej, czasem wolniej odpływa w chmurki. Niejednokrotnie już mam dość gdy ciągle się podnosi, ale gdy już zaśnje, wszystko mija. Ten czas jest też moim czasem na wyciszenie się z całą go dnia. Fakt pozostaje faktem, że nje mogę doczekać się, gdy więcej czasy znów będe spędzał z dziewczynami. Za tym tęsknię…

image

źródło: google image

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: