dziennik

być jak tata

Bycie tatą jest przeżyciem niebagatelnym , nie do zrozumienia dla tych, którzy nimi jeszcze nie są. O różnicy pomiędzy byciem tatą a ojcem pisałem już wcześniej.

Od kilku tygodni jeżdżę na szkolenia do katowic. W ten weekend, w który przypadł dzień zaduszny, wszystkich świętych no i niedziela – udało mi się spędzić z córą tyle czasu ile zawsze, co dzień od jej narodzin. Rano wstaliśmy, zjedliśmy butle mleka, a potem serek homogenizowany, dla polepszenia humoru 🙂 wraz z nami jadł go w niedziele nasz kanapowy tygrys. W trójkę opendzlowaliśmy go w mgnieniu oka. A potem na zabawkę i hulaj dusza piekła nie ma. W niedzielę tak się zdarzyło, że pobudka była o 8 a pierwsze spanko dopiero przed 12. Ale dzięki temu sen jest pełniejszy i głębszy.

Pełną radość sprawia spędzanie czasu z małą, nie tak jak w przypadku dnia powszedniego, w którym jednak czegoś wartościowego brak. Może nie tyle brak, co jest tego po prostu za mało. Maja bawi się już na tyle sprawnie na kocyku, że daje troszkę popracować przed komputerem, o ile razem jesteśmy w jednym pomieszczeniu.

Być jak tata czyli być przy dziecku w każdym momencie. Wiem, że niedługo to się zmieni, jednak do tego czasu będę cieszył się wspólnie spędzonym czasem.

I wszystkim tatom tego życzę.

290788e1930fcbb9eac0c3d149ca9f86

źródło: google image

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: