dziennik

Fala baltycka

Wpis z 13.08

Tak sobie dzisiaj rano pomyślałem, że będzie dziwny dzień. Niby słońce, niby chmury. Z jednej strony do duszy, z drugiej wiało więc na wodzie będzie ciekawie.

Przyszlo słońce, które skłonilo nas do wyjścia z pokoju. Poszliśmy na plażę, nie było za wcześnie, ale dzięki temu wywiało już wielu parawanowiczów. Nie mam nic przeciwko parawanom, jednak jeśli ktoś ustawia 3 parawany, a potem wybija na obiad zostawiając parawany na miejscu na potem, to już tak średnio wygląda.

Przyszedł wiatr

Zanim jednak nastał wiatr było cicho, było spokojnie. Fale max 40cm rozbijały się kilka metrów od brzegu nie wdrapując się za bardzo.

Weszlismy z córą do wody i byliśmy tam całe 8 minut pokonując fale na naszej pomaranczowej desce. Wróciliśmy na brzeg. Córa poleciała zagrzać się w namiocie, ja wróciłem do wody. Wypłynąłem kilkanaście metrów bujając się na fali. Było cicho, troche bujało, woda zimna, bardzo orzeźwiajaca. Nic się nie działo więc wróciłem na brzeg.

I tak wykopałem wielki dół w piachu…

Przyszedł wiatr, który zbiegł się z moim wejściem do wody. Gdy wypływałem kilkanaście metrów zaczęły się większe fale, może do metra. Wypłynąłem dalej czekając na coś więcej. Usiadłem na mojej desce i bujałem się na fali. Cała ta sytuacja sprawiła, że zatęskniłem za ciepłym morzem, zabrakło mi gorącego piasku, palmy nad głową i bryzy ciepłego wiatru. Zatęskniłem za krajami w których nie byłem, za Emiratami, Australią, Ameryką od, czy Filipinami. Zatęskniłem za życiem, jtórego nie wybrałem. Nie wiem czy to normalne myśleć o miejscach, w których mnie nie było?

Mozna by powiedzieć, że wystarczy kupić bilet i pojechać. No, wystarczy, ale nie w momencie gdy wszystko, całe swoje życie lokujesz tu na miejscu. Gdy przywiązujesz się do życia i miejsca które wybrałeś.

Nie tacy się przeprowadzali.

No nie tacy. Jednak przenieść rodzinę, firmę i dwa konie zimnokrwiste w inne miejsce to nie takie hop. Ani rodziny ani koni nie zostawię, nie ma takiej możliwości. A więc skąd ta tęsknota? Zapewne z faktuz że za młodu brakowało mi odwagi, nie rozważałem na poważnie wyjazdu. Była szansa wyjechać do Bejrutu, do Londynu, do Miami czy gdzieś niedaleko RPA. Czy jednak tam rozwinął bym się tak jak tutaj? Może zrobiłbym coś więcej, może mniej? Kocham swoje obecne życie i takie rozważania na desce też się muszą zdarzyć, aby docenić to co się ma i na co się tak bardzo pracowało.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: